GDZIE POPEŁNILIŚMY BŁĄD?

Przed rodzicami trudnych dzieci pojawiają się kłopoty czysto praktycznej natury, jak na przykład ustalenie właściwych granic zachowania, radzenie sobie z wybuchami gniewu lub zainicjowanie wspólnej zabawy. Sprawy te omówione zostaną w rozdziale 6. Ale to jednak dopiero połowa zagadnienia – trudne dzieci zamęczają swych rodziców, wywołując u nich obawy i lęki, stawiając pod znakiem zapytania ich kompetencje oraz zdolności. Najczęściej pojawiające się pytania to: Co jest motorem działania mojego dziecka? Dlaczego t a k się zachowuje? Dlaczego tak różni się ode mnie? Czy je zawiodłam? Gdzie popełniłam błąd? Czy zrobiłam coś takiego, co wywołało w nim gniew i wrogość? Czy byłam zbyt surowa, czy zbyt pobłażliwa? Może za wcześnie powróciłam do pracy? Może powinnam była karmić piersią? Jak mam sprostać wymaganiom mego trudnego dziecka, jednocześnie będąc dobrą matką dla pozostałych dzieci, które nie są aż tak męczące? Na kogo wyrośnie tak uciążliwe dziecko? Czy nauczy się kiedyś dzielić z innymi? Czy już zawsze na placu zabaw będzie zrażać innych do siebie? Czy przyłoży kiedyś szefowi w nos? Nawet jeśli ja rozumiem moje dziecko, jak mam tłumaczyć jego zachowanie przed innymi? Jak mam w konstruktywny sposób wstawić się za nim? Jak wreszcie sprawić, by inni też dostrzegli w nim to kochane dziecko, którym przecież jest?

UNIKAJ „WYPALENIA”

Istnieje jeszcze jedna trudność związana z wychowywaniem impulsywnego, upartego i wybuchowego ponad normę dziecka. Trudność ta jest nader oczywista, przez co często pomijana, a nazywa się ją fizycznym przemęczeniem. Nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach bycie ojcem lub matką wiąże się ze zmęczeniem i brakiem czasu. Już zajmowanie się noworodkiem oznacza życie niemal pozbawione snu. Niemowlęce lata swych dzieci rodzice spędzają w ciągłym biegu, poświęcając pociechom całą energię i uwagę, chcąc ofiarować im dobrobyt oraz szczęście. Tymczasem uciążliwe dziecko odbiera rodzicom więcej życiowej energii, niż ma to miejsce normalnie. Sytuacja taka wy- ;tępuje głównie wtedy, gdy mówimy o dziecku nadmiernie energicznym, które nigdy nie przestaje się poruszać, jak króliczek i reklamy Energizera, lub dziecku impulsywnym, które nie pil- lowane ciągle popada w kłopoty lub robi sobie krzywdę. Także izieci uparte i gniewne odbierają siły swym opiekunom szybciej niż ich łatwiejsi w obejściu rówieśnicy. W dodatku trudne izieci doprowadzają rodziców do kresu wytrzymałości nerwowej, co bywa jeszcze gorsze niż zmęczenie fizyczne.

Żadne restrykcje nie robią wrażenia

Kiedy zachowuje się niewłaściwie, zabieramy jej kolejne przywileje, aż czujemy się jak potwory, więc następnego dnia decydujemy się być łagodniejsi. Czasem mam wrażenie, że to ona rządzi nami, a nie my nią”. Takie wahania nastrojów, najdelikatniej rzecz ujmując, potrafią być bardzo niepokojące. W rezultacie stajemy się bardzo niekonsekwentni w wymaganiu dyscypliny i wyznaczaniu granic w zachowaniu: jednego dnia jesteśmy nieustępliwi, drugiego nie wiemy, czego chcemy, i wybaczamy. Możesz pozostać przy swych zmiennych uczuciach wobec dziecka. W swej rodzicielskiej roli będziesz jednak bardziej efektywny, jeśli zrozumiesz, że wynikają one z wychowania trudnego dziecka. Zaakceptuj ten fakt; jest on bowiem pierwszym krokiem ku zmniejszeniu władzy dziecka nad tobą.

RAZ LEPIEJ, RAZ GORZEJ

Jedną z największych trudności dla opiekuna uciążliwego dziecka jest znalezienie i utrzymanie równowagi psychicznej.
Rodzice takich dzieci często mówią o wahaniach nastrojów u siebie oraz o braku konsekwencji w swym podejściu do dzieci. Czują się jak doktor Jekyll i pan Hyde: raz są bowiem kochającymi, cierpliwymi, pewnymi siebie rodzicami, a innym razem niepewnymi, doprowadzonymi do rozpaczy złośnikami. „Jestem wciąż na emocjonalnej huśtawce – mówi matka dziewięcioletniego uciążliwego dziecka. – A wahania te są bardzo duże. Najpierw mam ochotę wyrzucić go przez okno, potem jestem tak wzruszona jego wrażliwością i chęcią dawania z siebie, że czuję się winna wszystkich swych negatywnych uczuć”. Jednego dnia chcesz go przytulić, a drugiego udusić. Raz chcesz go ukarać za twój całodzienny stres, innym razem obwiniasz się za urazę do niego. Krótko po tym, jak uznasz, że nadmiernie kontrolujesz swoje dziecko, jesteś zbyt rygorystyczna i nieprzejednana, popadasz w drugą skrajność i pozwalasz mu na wszystko, więc twoje dziecko wymyka się spod kontroli i odgrywa na tobie.

Zazdrość i uraza

„Często przyłapuję się na uczuciu zazdrości wobec tych rodziców, których dzieci są spokojne i zrównoważone – opowiada pewna matka. – Obserwuję te dzieci w restauracji, jak wolno i ostrożnie sięgają po sól czy ketchup, nie wylewając niczyjej kawy, nie brudząc ubrania. Myślę sobie wtedy, jakąż byłabym wspaniałą matką, gdyby moje dzieci tak się zachowywały! Czasem, widząc, jak ich matki patrzą na mnie, powiedziałabym chętnie: «Nie byłaby pani taka zadowolona z siebie, gdyby to moje dzieci. Gdy nasze kłopotliwe dzieci zachowują się wyjątkowo uciążliwie, czujemy się głęboko urażeni. Zaczynamy się nad sobą rozczulać, tracąc zrozumienie dla tego, co popycha nasze dziecko ku danym działaniom. „On doskonale wie, jak wyprowadzić mnie z równowagi – twierdzi pewna matka. – Ostatnio byłam zajęta bardziej niż zwykle, ponieważ mój teść był w szpitalu, a ja i mój mąż, mieliśmy wiele spraw na głowie. Ale czy Davida to cokolwiek obchodziło? Nie – on wybrał sobie właśnie ten tydzień, by być bardziej nieznośny niż zwykle”. „Zachowanie mojego syna doprowadza mnie do szału. Od pojawienia się w drzwiach po szkole do chwili, gdy kładzie się do łóżka, moje nerwy są napięte jak postronki. Prowadzimy jedną nie kończącą się bitwę o wszystko, począwszy od zadania domowego, poprzez oglądanie telewizji, a skończywszy na wkładaniu naczyń do zmywarki”